potęga życzliwości
Jak i dlaczego skończyłem z forexem?
Od 2004 roku, czyli od momentu gdy postanowiłem rozstać się z szatami mnicha i zdecydowałem założyć rodzinę, wytrwale dążyłem do tego by zostać zawodowym dealerem walutowym. Studiowałem, uczyłem się, uczęszczałem na kursy, handlowałem na kontach demo, handlowałem na realnych kontach, testowałem dziesiątki strategii, pracowałem nad psychologiczną stroną tego zawodu, nauczyłem się języka programowania MQL4, zacząłem tworzyć i współtworzyć automatyczne systemy transakcyjne. Mówiąc krótko każdą wolną chwilę poświęcałem forexowi.
Jaka motywacja skrywała się przez cztery ostatnie lata mojego życia za tym całym wysiłkiem? Po pierwsze posiadanie własnego biznesu, do powstania którego potrzebny jest jedynie komputer z dużym ekranem albo dwoma dużymi ekranami, niezawodne łącze internetowe oraz to co znajduje się między moimi uszami. Po drugie perspektywa DUŻYCH zarobków oraz chęć osiągnięcia kompletnej niezależności i wolności finansowej.
Czy udało mi się to osiągnąć? Poniekąd. Mój ostatni test na realnym koncie, trwający od początku kwietnia do końca czerwca 2008 zakończył się pozytywnym wynikiem. Procentowy zysk z początkowego wkładu wynosił w przybliżeniu: -6% za kwiecień, +10% za maj, +5% za czerwiec. Zatem po czteroletnich trudach udowodniłem sobie że potrafię wziąć tego “byka” za rogi i zbyt mocno się przy tym nie pokaleczyć (w sensie straty oczywiście). Wygląda na to że pewne rzeczy są do przewidzenia na tym dzikim rynku i że można pewną wiedzę obrócić w zysk.
Cztery ostatnie miesiące odpoczywałem od forexu. Był to czas by zastanowić się “co dalej”, by pomyśleć nad dalszym planem. Jakie są powody by kontynuować tą działalność? A może są jakieś powody dla których warto tą działalność zaniechać? Choć wyniki finansowe zachęcają by robić to dalej, to mimo najszczerszych wysiłków nie znalazłem żadnych innych poważnych powodów by kontynuować tą działalność.
Jakie są zatem minusy pracy tradera? Jest ich znacznie więcej niż plusów. Napięcie i stress są pierwszymi powodami przemawiającymi na niekorzyść zajmowania się tym biznesem. Te siły oddziaływały na mnie zbyt mocno. Uzmysłowiłem sobie że cena jaką płacę jest zbyt wysoka dla mnie i członków mojej rodziny.
Umysłowe wyalienowanie jest drugim skutkiem ubocznym. Przez kilka, a nierzadko kilkanaście godzin dzienne mój umysł był pochłonięty jedynie matematyką, statystyką, analizą danych, oczekiwaniem. Potrafię to robić non stop przez tydzień, dwa, miesiąc, może nawet dwa miesiące, jednak po trzech miesiącach przekształcania mojego umysłu w maszynę kalkulacyjną, analizującą potencjał i prawdopodobieństwo zysku lub straty stwierdziłem, że to jest dla mnie zbyt wiele.
Czy dwa przedstawione powyżej powody są wystarczające by rezygnować z zyskownego biznesu, zwłaszcza, że ostatnie cztery lata były wypełnione pełnymi pasji przygotowaniami do wypłynięcia na szeroką wodę? Przecież stresem i przymusowym zawężeniem horyzontów umysłowych można sobie jakoś poradzić – czyż nie?
Zastanawiałem się co zrobić aby ta praca była bardziej przyjemna, relaksująca, mniej stresogenna? Jak ponownie wkroczyć na arenę, znów chwycić byka za rogi i tak bardzo się przy tym nie eksploatować? Pojawiały się jakieś rozwiązania. Można połączyć siły z innymi traderami i rozłożyć napięcie i wysiłek na dwóch, albo na trzech. Pojawiały się możliwości zarabiania jako szkoleniowiec. Można również czerpać zyski jako deweloper automatycznych systemów. Znalazło by się pewnie jeszcze kilka innych opcji wykorzystania nabytych umiejętności, jednak wszystkie z nich bledną przy ostatnim i ostatecznie decydującym powodzie, dla którego zdecydowałem się raz na zawsze zapomnieć o foreksie.
Trzecim i największym minusem są wątpliwości etyczne. Ten powód wyrósł jako ostatni i jest najbardziej decydującym ze wszystkich. Krzywda jaką moim zdaniem współczesny, wszechobecny, “demokratyczny” system bankowy wyrządza dla ponad 95% populacji ludzkiej na świecie jest przeogromna. Bez wątpienia praca na forexsie kłóci się z moim głęboko zakorzenionym pragnieniem wnoszenia działalnością wkładu dla dobra całej ludzkości. Spędzając całe dnie przed komputerem próbowałem przewidywać ruchy rekinów finansowych, którzy swoimi transakcjami rzeczywiście powodują zmianę ceny w jedną bądź drugą stronę, i podłączyć się do nich. Spekulacja, spekulacja i jeszcze raz spekulacja. Rekiny finansowe spekulują jakie posunięcie na giełdzie pomnoży jeszcze bardziej ich kapitał a ja spekulowałem w którą stronę zamierza popłynąć większość tych rekinów. Rezultat tej całej spekulacji jest taki, że najbogatsi stają się jeszcze bogatsi (nie wnosząc żadnego wymiernego dobra dla świata) a biedni stają się jeszcze biedniejsi. Zdecydowałem że nie chcę już w tym uczestniczyć.
Ktoś może powiedzieć – “Koleś, późno się obudziłeś! Przez cztery lata uczyłeś się jak to robić a teraz gdy czas zgarniać zyski wycofujesz się z tego, bo kłóci się to z twoją etyką? Nie mogłeś wpaść na tą etykę trochę wcześniej?”
To prawda, późno się obudziłem. O tym jakiego rodzaju zło i “demokratyczne” manipulacje stoją za forexem i całym systemem bankowym wiedziałem już od 3 lat, gdy przeczytałem książkę Margrit Kennedy pt. “Pieniądz wolny od inflacji i odsetek” (darmowy pdf do pobrania tutaj). Nie wycofałem się jednak wtedy, gdyż byłem przekonany że “Cel Uświęca Środki”. Myślałem sobie że mimo wszystko nauczę się tego, będę kulturalnie, sprawnie i systematycznie zgarniał kasę a następnie wykorzystywał ją do pożytecznych celów.
W sierpniu mój wewnętrzny głos sumienia zaczął dawać mi pierwsze sygnały, bym jednak z tego mimo wszystko zrezygnował, bym o tym zapomniał, bym zajął się czymś innym i już nigdy nie wracał do forexu. Nie było łatwo mnie przekonać. Świadomość toczyła walkę z podświadomością. Mało tego ta walka toczy się nawet teraz gdy piszę te słowa. Ale z końcem tego właśnie akapitu już się zakończy :)
Wczoraj wieczorem czytałem na głos dla żony i starszego syna fragmenty “8. Nawyku” Stephena Coveya. To co przeczytałem zmobilizowało mnie bym napisał tego posta właśnie teraz, a nie dopiero, aż przyjdzie na niego kolej (moja lista tematów do zgłębienia i opisania jest długa i wciąż rośnie). UWAGA – cytuję Coveya:
“Sumienie uczy nas, że cele i środki są nierozerwalnie ze sobą związane, że cele w rzeczywistości zawierają się w środkach”.
No i wszystkie moje dylematy związane z forexem prysły! Nie mam już wątpliwości. W następnym zdaniu Covey cytuje Kanta:
“Środki wykorzystywane do osiągnięcia celów są równie ważne jak same cele”.
Czytam Coveya bardzo uważnie od dłuższego czasu i nigdy nie byłem i wciąż nie jestem w stanie sprzeciwić się jakiemukolwiek akapitowi z jego książek. Ten koleś jest dla mnie po prostu Wielkim Nauczycielem. Ponadto moje sumienie całkowicie zgadza się z tym co on pisze. Wcześniej pragnąłem aby pieniądze zarobione na forexie wykorzystywać dla celów korzystnych dla dobra całej ludzkości, teraz już jestem pewien że taki pomysł do złudzenia przypomina plan otwarcia rzeźni po to tylko, by zdobyte w ten sposób pieniądze przeznaczać na propagowanie wegetarianizmu.
Wnioski: Cel nie uświęca środków. Cel staje się taki sam jak środki za pomocą których został osiągnięty. Cel i droga do celu są tej samej natury. Jeżeli Celem jest spokój, spełnienie, radość, to czy droga do tego celu nie jest po to by uczyć spokoju, spełnienia, radości? Dlaczego na drodze do spokoju i harmonii miałby się znajdować stres, lęk i niepokój?
Nie ma już zatem forexu w moim życiu ale została strona internetowa WhiteForex.com. Myślę o tym aby przekształcić ją w forum. Chciałbym pisać o kulisach systemów bankowych i handlu walutami oraz ostrzegać młodych i jeszcze naiwnych inwestorów przed oszustwami i oszustami. Zobaczymy jak będę stał z czasem i co z tego wyjdzie. Tak czy inaczej domena jest wykupiona na następne 3 lata. Niech coś na niej wisi.
czytaj także:
| Drukuj artykuł | Ten wpis został napisany przez Artur Jan Milicki na Monday, 03 November, 2008 o 22:59, i jest w kategorii świadomość i rozwój. Podążaj za odpowiedziami do tego wpisu przez RSS 2.0. Możesz napisać komentarz, lub trackbacka z Twojej własnej strony. |
około 1 lat temu
no no ,bardzo dobry post dający do myślenia
około 1 lat temu
Powiem Ci Gowindo, ze piszesz z serca :)
około 1 lat temu
wróć do forex
zrób to tym razem lekko i naturalnie,
bez wysiłku…
bez oczekiwania rezultatów i spodziewaj się cudów!
około 1 lat temu
Hej Jakubie :)
Z przyjemnością zrobiłbym wszystko co sugerujesz, ale…
ja wcale nie odczuwam deficytu cudów.
Każdego dnia przytrafia mi się przynajmniej kilka…
Cudem z pewnością nie są dla mnie pieniądze, ani ich pomnażanie.
około 1 lat temu
dla mnie osobiscie to brzmi jak slowa oszoloma…
a jak nie przyglup, to musi by WALEK.
w przypadku tego pierwszego proponuje powrod do zakonu i skrobanie biedakow w kosciele z tacka niz skobanie feorexu…
około 1 lat temu
Też kiedyś zastanawiałem się, czy spędzanie całych dni przed ekranem komputera i wpatrywanie się w wykres ma sens.Jest to wyjątkowo nude i bezproduktywne zajęcie. Chętnie zająłbym się jakąś twórczą działalnością. Zastanawiałem się także nad etycznym aspektem forexu. Czy jednak nie można podobnych zarzutów postawić wielu innym zawodom?
Czy praca w biurze polegająca na wykonywaniu przez 8 godzin dziennie równie nudnych i nietwórczych czynności dla prezesów wielkich koncernów jest lepsza i bardziej etyczna niż gra na forexie? Tak już jest, że żyjemy w niedoskonałym świecie. Jesteśmy cześcią wielkego systemu finansowego czy tego chcemy czy nie. Nasze emerytury zależą od giełdy. Czy grę na giełdzie też uważasz za nieetyczną?
około 1 lat temu
Trochę nie rozumiem tych wątpliwości natury etycznej.
Hmm… z tego by wynikało ,że nieetycznym jest również posiadanie konta w banku i zarabianie pieniędzy na lokacie. Jeśli sądzisz ,że system bankowy jest zły to rozumiem, że nie posiadasz konta w banku, nie korzystasz z kredytów, nie chodzisz na imprezy sponsorowane przez banki, nie jesz produktów firm, które współpracują z bankami itd. itp. Odcięcie się od system jest niemożliwe, czy tego chcesz tego czy nie. Nie wiem czy w ogóle to ma sens. Do czego to ma prowadzić?
Czy naprawdę sądzisz ,że swoją deklaracją i wyborem życiowym uczyniłeś świat lepszym? Wybacz ale nie sądzę.
Dla mnie nie ma nic nieuczciwego i nieetycznego w graniu na forexie, choć swego czasu rozważałem to.
Myślałem bardziej o tym ,że jest to “gra o sumie ujemnej”, czyli jeśli ja zyskam to ktoś musi stracić.
To mnie raczej gryzło. Doszedłem jednak do wniosku, że bawią się w to dorośli ludzie ,odpowiedzialni za siebie i za swoje działania (przynajmniej tak powinno być) i stają do zawodów- kto sprytniejszy, kto bardziej przewidujący, kto bardziej opanowany, kto bardziej odważny a kto w końcu najlepiej radzi sobie ze chciwością. Zawody po prostu.
Ja osobiście odczuwam wielką satysfakcję, kiedy uda mi się coś ugrać, a może właśnie zabrałem temu złemu systemowi ,o którym piszesz? Ja np bym chciał ograć takiego rekina giełdowego, wyszarpnąć od niego trochę kasy. Co będzie się woził:):)
Dużo ciekawych rzeczy można zrobić z zarobionymi w ten sposób pieniędzmi. Jeśli piszesz o ludzkości i jej dobru, to myślę ,że ta kasa może się jej przydać.
Zgadzam się też pełni z postem powyżej i jak już pisałem ,ciężko zanegować i odciąć się od czegoś w czym tkwi się po uszy. Nie tędy droga. Łatwo jest wobec “tezy” postawić “antytezę”. Trudniej jest coś z tych dwóch opcji “zsyntezować”, a myślę ,że do tego powinniśmy dążyć. Nie negować i mówić to jest “fe” tylko zmieniać to co jest. Wykorzystać np forex i jego ogromne możliwości do zmian na świecie.
Artur , jeśli jesteś dobry i potrafisz zarabiać na forexie to zarób 1.000.000 zł i daj na dzieci w Sudanie czy Indiach, bo nie mają np co pić. Myślę ,że z tego byłby większy pożytek niż z negowania systemu.
Wszystkiego dobrego i pozdrawiam
około 11 miesiące temu
z tresci artykulu wnioskuje ze chyba jednak nie “wziales byka za rogi” bo jesli by tak bylo nie marudzil bys tu o sumieniu – wnosze ze byly to takie male plusiki z ktorych niestety nie mozna utrzymac rodziny…. niestety! Pamietaj ze do wszystkich ksiazek na swiecie na temat forexu potrzebne jest jeszcze szczescie, bo forex jak by nie bylo to rachunek prawdopodobienstwa – ktory mozna “okielznac” w jakims stopniu, ale nigdy w calosci! Jak ktos nie ma reki do hazardu to powinien dac sobie spokoj po roku a nie katowac sie latami… gdyz sa momenty gdzie wiedza nie wystarcza i zaczyna sie to cos czego nie wyczytasz z ksiazek…. pozdrawiam wszystkich forexowiczow.
około 11 miesiące temu
Bardzo niewielu ludzi potrafi ogarnąć z szerszej perspektywy system i świadomie ponosic odpowiedzialność za swoje wybory. Częściej wolimy niestety dołączyć do gry w której ktoś już ustalił co jest ” dobre ” niż sami stworzyć własny oparty na naszej Prawdzie ( jeśli takową w ogóle mamy ).
Kilka lat temu będąc w Niemczech na spotkaniach prachrześcjan z Życia Uniwersalnego dowiedziałem się , że ci ludzie tak jak tylko moga staraja sie nie uczestniczyć w grze bankowej przy swojej bardzo wysokiej etyce. Po latach poznawania doszedłem w zasadzie do tego samego wniosku. Co wiecej , zajmuję się ludzkim, szeroko pojętym ,zdrowiem i po tym co ostatnie lata w tej ” branży ” pokazały uważam , że również giełda jest nie etyczna. Jest to swoiste dokładanie pieniędzy do śmierci innych , przynajmniej w tym konkretnym obszarze jakim jest farmacja.Potrafię to oczywiście uzasadnić.
Co do emerytury już dawno jakoś w to nie wierze.
Wiem , że nie są to popularne poglądy i tym bardziej ciesze się , że znalazłem ta stronę i kogoś kto w podobny sposób pewne rzeczy postrzega. Pozdrawiam serdecznie i dziękuję też za wpis o dzieciach , rodzicach i drodze do rzeżni ( to z innego tematu – niezwykle mocne i prawdziwe )
około 11 miesiące temu
Witaj.
Nie masz racji. Jeśli zarabiasz na forexie to stawiasz na szali swoje pieniądze. Dzięki podjętemu ryzyku możesz coś zyskać, ale możesz też stracić. Dlatego właśnie zarabianie na tym niedoskonałym systemie opartym o dług jest moralnie neutralne.
Dla mnie wygląda to trochę tak, że próbujesz znaleźć wytłumaczenie dla “niesiedzenia” przed komputerem :-)… ale nie lepiej uczciwie powiedzieć – “zbyt wiele nerwów mnie to kosztuje” albo “świat na wiosnę jest ładniejszy na zewnątrz i nie warto tego poświęcać za te 5% miesięcznie”.
Pomyśl jeszcze inaczej – czy OFE jest w porządku? Moim zdaniem nie! i to dużo bardziej niż regularne zarabianie na foreksie. OFE inwestują co najmniej 80% swoich aktywów w wykup długu publicznego… a tylko co najwyżej 20% w udziały spółek. Więc cała ta pseudo reforma ostatecznie polega na tym, że wydatki bieżące zostają przeniesiona na nasze dzieci i wnuki w postaci wyższych podatków którymi będą musiały spłacić zaciągnięty przez państwo dług. No i jesteś zobligowany do takiej właśnie inwestycji przez Państwo – płacąc daninę do ZUS i ustalając, że tylko niewielka część pieniędzy może być inwestowane bezpośrednio w gospodarkę (udziały w firmach).
W przypadku foreksu grasz “zasadniczo” przeciwko innym uczestnikom rynku, którzy “raczej” mają świadomość ponoszonego ryzyka. Czujesz różnicę?
około 11 miesiące temu
Popieram przedmówcę.Ja osobiście dopiero zamierzam wkroczyć w świat forexu i pewne wątpliwości etyczne równiez posiadałem jednak po głebszej analizie wywnioskowałem:
forex to można powiedziec biznes jak każdy inny(kupno/sprzedaz)–idąc drogą autora nie powstałby żaden sklep bo każdy byłby nieetyczny
2.Gra na forexie jest uczciwa -nikt nie oszukuje, każdy ryzykuje akceptując panujące reguły (pomijam wielkich rekinów k.y faktycznie spekulują ogromnymi kwotami i to przy posiadaniu np poufnych info można uznac za nieetyczne)
3.kto powiedział ,że ten po drugiej stronie od razu traci??przeciez nawet jeśłi my zamknęliśmy pozycje krótką , a ktoś otworzył długą to on równiez może zakończyc transkacje z zyskiem ( po pewnym czasie)
4.Jeśłi autor jest dobry to zarobiona kasa niech idzie na cele dobroczynne może wtedy sumienie mu sie uspokoi??;) o wiele gorsze jest straszenie ciemnoty piekłem i wyciąganie z nich kasy nieprawdaz??
pozdrawiam forexowiczów
około 10 miesiące temu
Ja coś zacytuje:
“Aby czynić zło, człowiek musi naprzód uznać je za dobro albo za rzecz rozumną i zgodną z prawem. Taka już jest, na szczęście natura człowieka, że dla swoich czynów musi on szukać uSPRAWIEDLIWIEnia. [...] Ideologia! To ona dostarcza upragnionego usprawiedliwienia łotrostwu i koniecznej, wieloletniej odporności zbrodniarzowi. Potrzebna jest mu teoria społeczna, która pomoże – przed sobą samym i przed innymi – wybielić własne postępki i słyszeć nie wyrzuty, nie przekleństwa, tylko pienia pochwalne i wyrazy czci. W ten sposób inkwizytorzy szukali oparcia i usprawiedliwienia w chrześcijaństwie, hitlerowcy w rasie, jakobini i bolszewicy – w równości, braterstwie i szczęściu przyszłych pokoleń”
Cieszę się, że autor potrafił w końcu spojrzeć świadomie na swoje działania. Ocenić je i podjąć zdrową ludzką decyzję! nie wybielał on środków którymi chciał osiągnąć swój cel. Nie szukał usprawiedliwenia, patrzył na swoje działanie przez życie drugiej osoby! To jest wielki sukces! kto teraz tak potrafi? każdy dużo gada, wytyka, nie docenia, a najważniejsze nie poddaje siebie samego trzeźwej ocenie! Z góry zakładają, że jego działanie które miałoby, na celu uczciwość i dobro jest działaniem bezcelowym, heh! Wstyd! My! ludzie okradamy innych na setki sposobów! nikt nie patrzy na to ze nasza świadomość powstaje poprzez stosunek międzyludzki, sami przyczyniamy się do tych okropieństw które są codziennością. Obrastamy twardą skorupą i żyjemy we własnym egoistycznym świecie, nie patrząc ze nasze czyny ranią kogoś, szukajac i zastępując właściwy byt moraany bytem wykreowanym przez naszą chęć usprawiedlienia, otepienia naszego sumienia, tlyko po to żeby pławić się w przyjemności. Sam juz nie wiem czy ludzie mają za wąskie horyzonty żeby spojrzeć odpowiednio szeroko, boją się świadomości własnych czynów, czy może ogarneła ich wielka znieczulica?
O mnie się nie bójcie, ja swoje robie nie dla siebie. Chce pomóc innym.
PZDR
około 10 miesiące temu
Witaj!
Tekst: “Cel nie uświęca środków. Cel staje się taki sam jak środki za pomocą których został osiągnięty. Cel i droga do celu są tej samej natury. Jeżeli Celem jest spokój, spełnienie, radość, to czy droga do tego celu nie jest po to by uczyć spokoju, spełnienia, radości? Dlaczego na drodze do spokoju i harmonii miałby się znajdować stres, lęk i niepokój?”
złamał mnie i chyba pomógł mi się przeciwstawić temu, co się dzieje w firmie w której pracuję. Napisałem “chyba”, bo postawiłem się szefowej raptem cztery dni temu i nie mam pojęcia co z tego wyjdzie i jak się to wszystko zakończy… a ona – lubi manipulować, szefowa-matka to chyba najgorsze (a może nawet przewrotnie najlepsze) co mnie mogło spotkać.
Trafiłem na tego bloga przez “przypadek” , ale uważam, że śmiało mogę napisać, że rzeczywiście tylko zdjąłeś szaty mnicha, bo Twój umysł pozostał na tamtym poziomie doświadczenia.
Napisałeś po prostu najpiękniejsze słowa, słowa jakich mój umysł potrzebował, słowa niosące zmianę…
około 4 miesiące temu
W odpowiedzi na komentarz “Jacko” i podobne.
Nie wiem jak autor tesktu, ale ja osobiście uważam wymienione zajęcia za równie szkodliwe.
To, że wykonują je miliony ludzi, nic w mojej moralnej ocenie nie zmienia.
Ja tego robił nie będę, choćby zysk wynosił 5000% w sakli tygodnia.
I nie jest to sposób usprawiedliwienia mojego lenistwa czy słabości intelektualnej. Ja po prostu czuję potrzebę służenia ludziom swoją pracą – ale i otrzymywania za nią uczciwego wynagrodzenia.
Gdybyśmy wszyscy uczciwie podchodzili do tematu pieniądza, świat byłby dużo szczęśliwszym miejscem.
około 4 miesiące temu
Należę do tych słynnych 95%. Nie na forexie, ale na giełdzie. To było parę lat temu. Wykres giełdowy stał się dla mnie wykresem bólu. Nie ważne czy byłem leszczem, czy naiwniakiem, a może dawcą kapitału, byłem człowiekiem. Skuszony reklamami typu “nieograniczona wolność” , “nieograniczone możliwości” podjąłem wyzwanie, które wynikało z mojej ludzkiej natury. Dziś jestem bogatszy o to doświadczenie, ale co z tego skoro następni zaczynają wszystko od początku… A jednak tkwi we mnie ta chęć, aby stanąć jeszcze raz do walki i się odkuć. Odkuć się pomimo tego, iż wiem, że zrobię to kosztem tych nowych naiwnych zupełnie jeszcze nieświadomych co ich czeka – a może chociaż powalczę o zwrot tego co straciłem? Jeśli ktoś potrafi powiedzieć: “Nie będę w tym uczestniczył bo odbywa się tam rzeź takich samych ludzi jak ja” to znaczy, że osiągnął coś wspaniałego. Ja na razie tak nie potrafię – jestem świadomy swej niedoskonałości… …Na giełdzie jak w soczewce widać walkę między nami ludźmi o pozycję w stadzie: silniejszy(sprytniejszy) wygrywa, ale zawsze kosztem pozostałych… …Doświadczenia giełdowe i choroba wyzwoliły we mnie inne spojrzenie na ten świat. Zrozumiałem, że istnieje pewna możliwość, która dałaby zwycięstwo wszystkim ludziom i wszystkim czującym istotom. Możliwość opiera się na banalnej logice: uświadomieniu sobie że wszyscy umrzemy. Po śmierci albo będziemy istnieć, albo nie. Jeśli będziemy istnieć to co my tutaj jeszcze robimy? Jeśli nie będziemy istnieć to co my tutaj jeszcze robimy? W związku z tym mamy dwie możliwości: albo przestajemy rodzić następne pokolenia na ziemi i rodzimy je już tam po drugiej stronie, albo konstruujemy super bombkę, która z prędkością światła, czyli całkowicie bezboleśnie przenosi wszelkie życie na drugą stronę. Wszystko to brzmi jak bajka, ale przecież to jest realne. Efekt końcowy byłby taki, że wszyscy będziemy po drugiej stronie, czyli tam gdzie i tak wszyscy przejdziemy z tą różnicą, że na ziemi już nie będzie nikogo i nikt nie będzie musiał przechodzić tego etapu istnienia, ani grać na forexach, walczyć z innymi o byt w ten czy inny sposób, nikt nie będzie musiał już cierpieć, starzeć się, męczyć, umierać etc… Zwycięstwo doskonałe jest wtedy kiedy wszyscy wygrywają… ;) P.S.: A jeśli po śmierci nic nie ma to i tak nic nie stracimy bo przecież i tak wszyscy umrzemy. Zyskają natomiast następni bo lepiej się nie urodzić, niż urodzić się by potem i tak zniknąć… Tak czy siak wygrywamy wszyscy… ;)
około 4 miesiące temu
ten twoj ostatni test w realu byl taki:
wyniki -6%, 10%, 5%
co daje efektywny zwrot po 3 miesiacach na poziomie : 8,57 %.
Czyli gdybys mial 100 000 pln to po 3 miesiacach byloby 108 570. Zysk na poziomie 8 570 / 3 miesiace = 2857 pln /miesiac.
Jesli masz ryzykowac 100k aby miec mniej niz srednia krajowa to moze dobrze, ze juz nie grasz…
pozdrawiam,
jk
około 2 miesiące temu
twoje refleksję i komentarze odwiedzajacych twojego bloga osób, są dla mnie cenne. zwłaszcza teraz, kiedy zastanawiam sie, jak ukierunkować na nowo moją droge zawodową. dotad pracowałam społecznie jako terapeuta i doradca w organizacji pozarzadowej. Moja praca na rzecz drugiego człowieka jest moja pasją i dawała mi spełnienie, ale niestety nie zaspokajała moich potrzeb życiowych pod względem finansowym. chciałam zmienić zawód, odejść od “pomagania”. uważam, że temat etyki zarabiania pieniędzy jest niezwykle ważny. znam wielu utalentowanych, inteligentnych ludzi, którzy nie generują satysfakcjonujących dochodów, bo odpycha ich jakaś “toksyczna” energia, która krąży wokół większych pieniędzy. Mają odwagę zrezygnować z komfortowego życia dla spokoju i dobra drugiego człowieka, ale towarzyszy im poczucie porażki i niespełnienia. Ja mam zresztą podobnie. Potem jednak słyszę, że jestem naiwna i “niedostosowana społecznie” ! Zastanawiam się jak to zrobić, jak wykreować przestrzeń, w której można pracować w pełnym spełnieniu z dala od wykorzystywania słabszych, manipulacji, uprzedmiotowienia człowieka ? Czy jest to możliwe w tym świecie, czy jednak coś za coś ? Albo czyste sumienie, dobro człowieka, harmonia spokój i skromniejsze życie albo luksus i manipulowanie teoriami, interpretacją naszych zachowań, czyli wieczna ucieczka przed prawda o sobie? !
około 1 miesięcy temu
Ludzie, czy Was pogielo? Na forexie nie ma drogi na skroty, jest ciezka praca, pot i lzy. Wygrac moga tylko najlepsi. Czy jezeli ktos jest zdesperowany, zamiast zabrac sie za jakas prace wchodzi na forex by bez wysilku, klikajac tylko myszka odmienic swoje zycie, to musi zdawac sobie sprawe ze moze przegrac. I nie widze powodow dla ktorych ci co wygrywaja mieliby sie litowac. atym bardziej miec wyrzuty sumienia. Zasady sa klarowne, nikt nikowgo nie oszukuje. Trzeba po prostu byc dobrym. A by sie stac dobrym trzeba wlozyc to bardzo wiele pracy i do tego bez gwarancji sukcesu. A wiec jest to uczciwe i moralnie czyste. Biedni nie wchodza na forex, kazdy kto tu wchodzi jest takim malym cwaniaczkiem, chce zarobic szybko duzo i bez wysilku. I nie ma w tym nic zlego. Ale trzeba liczyc sie z tym, ze sami staniemy sie karma dla wiekszych rybek.
około 1 miesięcy temu
Świat na kasie jest zbudowany i nic na to nie poradzisz. Sam tekst jest obłudny. Po co w ogóle Ci kasa, lepiej umrzeć z głodu niż się zabrać za robotę.
Spekulacja, coś w tym złego? Wątpię, praca jak każda inna. Nikt nikomu nie każe ślęczeć całymi dniami przez monitorem – są strategie które wymagają interwencji 1 dziennie czy raz na tydzień.
Bardzo ciekawe usprawiedliwienie sobie napisałeś. Nagle niby ocknąłeś się i przejrzałeś na oczy.
Skoro Ci tak żal to oskub te grube ryby i nakarm głodne dzieci! Np swoje..
To nie jest łatwy kawałek chleba. Forex nie ma nic wspólnego z biedotą – tu jak ktoś nie ma kasy to nie wchodzi.