Każdego dnia w naszym kraju ok. 300 pacjentów słyszy z ust lekarzy diagnozę “nowotwór złośliwy”, a 220 innych, z powodu nowotworu umiera. Statystycznie co czwarty zgon w Polsce spowodowany jest nowotworem. Nie jest to jednak wynik najgorszy. Obecnie w krajach starej Unii Europejskiej co trzeci zgon spowodowany jest rakiem a w USA niemal co drugi… Czy zawsze tak było? Czy zawsze ludzie umierali na raka w takiej skali? Co jest przyczyną tej choroby? Jak można jej uniknąć? Jak można nowotwór skutecznie leczyć? Dlaczego skuteczne lekarstwa na raka wciąż zamknięte są w sejfach? Dlaczego medycyna konwencjonalna wciąż ogranicza się tylko do trzech najmniej skutecznych (z pośród wszystkich dostępnych) metod leczenia raka: chemioterapia, radioterapia, zabieg operacyjny?

Tego typu pytań jest wiele i na każde z nich można uzyskać prostą i logiczną odpowiedź. Choć w księgarniach i w internecie nie brakuje materiałów, uważam że warto ten temat nagłaśniać jeszcze bardziej. Niech jak największa ilość osób dysponuje jak największą wiedzą o prostych i skutecznych sposobach leczenia nowotworów oraz różnego rodzaju “chorób nieuleczalnych i uleczalnych”.

Zbliża się koniec 2009 roku, umieralność przedstawicieli gatunku ludzkiego wciąż wynosi 100%, a różnorodność przyczyn zgonów jest przeogromna, jednak diagnoza “RAK – nowotwór złośliwy” wcale nie jest i nie musi być równoznaczna z wyrokiem śmierci, nigdy takim wyrokiem nie była, i nigdy nie będzie. No chyba, że ktoś bardzo mocno wierzy, że jest odwrotnie…

Gdy lekarz mówi – “Badania wykazały obecność nowotworu złośliwego, zostało panu/pani maksymalnie 12 miesięcy życia.”, słowa te mogą wywierać podobny skutek jak plemienna klątwa rzucona przez szamanów pełniących czasem rolę sędziów, którzy chcąc wydać wyrok śmierci, mówią: “w przeciągu trzech dni umrzesz”. Przyjrzyjmy się nieco bliżej fenomenom tych obu zjawisk.

Owszem, diagnostyka lekarzy i diagnostyka szamanów technicznie niewiele ma ze sobą wspólnego, ale te dwie kultury łączy jedno, bardzo mocne spoiwo – centralny system wiary. Zarówno lekarze jak i szamani zsynchronizowani są z pewnym centralnym systemem wzorców, wiary i zachowań, który utrwalił się mocno w kulturach i społeczeństwach, w których żyją. W oparciu o autorytet medycyny, historię choroby i wyniki badań onkolog zobowiązany jest czasem postawić diagnozę: “Pacjent umrze w przeciągu 12 miesięcy”… Gdy członek plemienia popełni przestępstwo, wówczas szaman w oparciu o wewnętrzne prawo i etykę zobowiązany jest wypowiedzieć klątwę: “Umrzesz nim miną trzy dni”. Lekarze wierzą w system, pacjenci wierzą w system, szamani wierzą w system, członkowie ich plemion również, i w naturalny sposób osoby “wierne” i posłuszne systemowi i jego autorytetom umierają dokładnie wtedy, kiedy centralny system powszechnej wiary im sugeruje.

Zastanawia mnie, dlaczego ludzie – świadomie, wolne, twórcze jednostki, są skłonne do podążania za scenariuszem życia i biegiem wydarzeń napisanym kiedyś, przez kogoś i są temu scenariuszowi posłuszni, nawet jeśli idą w stronę degradacji i śmierci?… Może tak jest najprościej – podążać za systemem, zrzucić odpowiedzialność na system? Ale czy tak jest również najlepiej i najbardziej życzliwie? A może nikt im jeszcze nie przypomniał że można inaczej?

Systemów wiary jest wiele. Są one niczym komputerowe programy sterujące naszą świadomością, naszym życiem, naszymi obyczajami, przyzwyczajeniami, wszystkim… Są wszechobecne. Albo nas krępują, albo wyzwalają. Albo napędzają naszą inicjatywę, radość, twórczość i szczęście, albo nas blokują, utrzymują w bierności, strachu, posłuszeństwie… Wygląda na to, że nie wszyscy przypomnieliśmy już sobie o tym, że to każdy z nas indywidualnie może wybrać, dostosować lub stworzyć od podstaw swój własny system wiary – oprogramowanie napędzające naszą świadomość, podświadomość i wszystkie życiowe funkcje organizmu. Dotyczy to również wiary medycznej i wiary w proces powrotu do pełnego zdrowia.

Zdrowi, silni i młodzi Buszmeni, na wieść o rzuconej na nich “klątwie śmierci” kładą się i w ciągu trzech dni umierają. Do głowy im nie przychodzi, że można tą klątwę zneutralizować, zlekceważyć, zapomnieć o niej, żyć dalej. Są w 100% przeświadczeni o jej skuteczności i nieodwracalności… Umierają, bo działają zgodnie z systemem swojej wiary. Wszyscy w plemieniu wierzą tak samo i wszyscy, na których klątwa została rzucona w przeszłości umarli niebawem. Ale czy również umarliby w ciągu trzech dni, gdyby nigdy nie dowiedzieli się, że taka klątwa została na nich rzucona?…

Stwórz, wybierz i udoskonalaj swoją wiarę w proces uzdrowienia

Jestem Człowiekiem, samo-programowalną i samoświadomą istotą. W każdej chwili mogę stworzyć najpiękniejszy system wiary dla samego siebie i żyć zgodnie z nim… Jeżeli zaniecham wykorzystania tej wrodzonej umiejętności, wówczas mogę skorzystać z potężnego wachlarza systemów wiary przygotowanych dla mnie przez innych… Decyzja w co i jak wierzyć zawsze należy do mnie.

System społecznej wiary działa tylko i wyłącznie wtedy, gdy wyrażę zgodę na to, aby na mnie działał. Jeżeli chcę, mogę dostroić się do systemu i działać zgodnie z jego wytycznymi. Jeżeli chcę, mogę się bać, gdy sugerują mi, że należy się bać, mogę umrzeć, gdy sugerują mi że czas umierać. Ale czy naprawdę tego chcę? Czy chcę naprawdę wierzyć w to że nie ma innego wyjścia?…

Od zarania dziejów ludzie wierzyli w uzdrowicielską moc, która przywraca zdrowie, dobre samopoczucie i sprawność organizmu. Kiedyś moc uzdrawiania przypisywano kapłanom, szamanom, świętym, którzy powoływali się na moc nadaną im rzekomo przez bogów. Dzisiaj dominuje wiara, że najskuteczniejsze uzdrawianie odbywa się w przychodniach, szpitalach, klinikach… Uzdrawianie następuje dzisiaj i następowało kiedyś, szczególnie wtedy, gdy wiedza i wiara, tak lekarza jak i pacjenta, pozwalają uzdrawiającej mocy zaistnieć, rozwinąć się, trwać i działać…

Wiedzą jest wszystko co działa. Gdy wiara działa wówczas wiara jest także wiedzą. Nie istnieje żadna wiedza, która nie byłaby wiarą. Cała otaczająca nas rzeczywistość początek swój zawdzięcza wierze i pragnieniu. WIEDZA, WIARA i PRAGNIENIE – tak wygląda klucz do natychmiastowego tworzenia dowolnej rzeczywistości, w tym również do kompletnego uzdrowienia ciała emocji i jaźni.

Prawdziwa uzdrawiająca moc wypływała z naszej własnej, głęboko osadzonej w świadomości wiary, i woli życia w doskonałym zdrowiu. Zarówno dziś, jak i we wszystkich epokach niewykształceni medycznie uzdrowiciele osiągali i osiągają ciekawe wyniki nawet wtedy, gdy zawodzi wiedza medyczna.

To nic że uzdrawiające kuracje, obrzędy i zabiegi wyglądają różnie w różnych tradycjach. To wszystko jest tylko drugoplanową, upiększającą i uskrzydlającą wyobraźnie otoczką. Główny cel uzdrawiającego zabiegu jest zawsze ten sam – rozbudzić u pacjenta niezachwianą wiarę i nadzieję, która z kolei uruchamia uzdrowicielskie siły drzemiące w jego własnej jaźni. To jego własna jaźń, podświadomość, głęboka wiara jest motorem napędowym procesu leczenia – samoleczenia. A wszystko to dzieje się bez względu na to, czy lekarz i pacjent są świadomi tych praw, czy też nie. Nasza przyszłość, nasze zdrowie, nasze szczęście leży w naszych rękach, a dokładniej w naszym umyśle i naszej świadomości. Takie jest prawo natury, której jesteśmy częścią.

Klucz do uzdrowienia zawarty w jednym zdaniu.

Jeden z najbardziej znanych uzdrowicieli ciała i świadomości – Jezus z Nazaretu – powiedział: “Wszystko, o co w modlitwie prosicie, stanie się wam, tylko wierzcie, że otrzymaliście” (Mk 11,24).

To jedno zdanie wypowiedziane przez Jezusa zawiera moc, zdolną do rozpalenia ognia każdego uzdrowienia. Zwróć uwagę na szczególne użycie czasów: “Wszystko, o co w modlitwie prosicie, stanie się wam, tylko wierzcie, że otrzymaliście”. Czy nie brzmi to jak wezwanie byśmy przyjęli jako fakt i prawdę to, że nasze pragnienie już zostało wysłuchane i spełnione, że JUŻ “otrzymaliśmy”, to czego pragniemy, że nasze pragnienie weszło w stan urzeczywistnienia? Na tym właśnie polega odwieczna zasada uzdrawiania – na ufnym przekonaniu, że uzdrowienie jest rzeczywistością, która już się dokonała. Mało tego – uzdrawianie może dokonywać się zawsze, kiedy tylko tego pragniemy…

UWIERZ! Tak brzmi nieodzowny warunek, jaki zawsze i wszędzie stawiał Jezus. Co rusz czytamy w Biblii: “Według wiary waszej niech wam się stanie”. Wiara jest fundamentem wszelkich myśli, stanem umysłu, wewnętrzną pewnością, za sprawą której wszelkie wyobrażenie przyjęte przez świadomość za bezwzględną prawdę zapadnie w podświadomość i w niej się zakorzeni.

Wiara – niezależnie od światopoglądu i religii – jest najstarszym lekarzem świata, najpowszechniejszą metodą leczenia…

Kolejny cytat z Biblii: “Gdy wszedł do domu, niewidomi przystąpili do Niego, a Jezus ich zapytał: Wierzycie, że mogę to uczynić? Oni odpowiedzieli Mu: Tak, Panie. Wtedy dotknął ich oczu, mówiąc: Według wiary waszej niech wam się tanie! I otworzyły się ich oczy, a Jezus surowo im przykazał: Uważajcie, niech się nikt o tym nie dowie!” (Mt 9,28-30).

Ze słów “Według wiary waszej niech wam się stanie” widać wyraźnie, że Jezus zwracał się bezpośrednio do podświadomości niewidomych. Ich wiara polegała na napiętym oczekiwaniu, na nieomylnym przeczuciu, na wewnętrznym przeświadczeniu, że stanie się cud i ich modlitwy zostaną wysłuchane. I tak się też stało. Słowami: “Uważajcie, niech się nikt o tym nie dowie!” Jezus przykazuje świeżo uzdrowionym, żeby z nikim nie rozmawiali o cudzie, jaki ich przed chwilą spotkał. Sceptycyzm i lekceważące uwagi innych mogłyby zasiać lęk i zwątpienie w sercach ozdrowieńców i tym samym “pozbawić” słowa Jezusa ich uzdrowicielskiej mocy.

Pamiętaj o myślach

“Z myśli wyrasta słowo,
Ze słowa rodzi się czyn,
Czyny tworzą przyzwyczajenie,
Przyzwyczajenia stają się cechą charakteru.
Zwracaj więc baczną uwagę na myśli
i ich drogi.
Pozwól aby wyrastały z Miłości,
Z szacunku dla wszystkiego co żywe”.

To jest mój ulubiony cytat Buddy – “… zwracaj baczną uwagę na myśli i ich drogi. Pozwól aby wyrastały z Miłości, z szacunku dla wszystkiego co żywe”.

Ty, ja, i my wszyscy jesteśmy żywymi istotami, zbudowanymi z miłości. Wszyscy pragniemy szczęścia i możemy doświadczać szczęścia już teraz, w tej chwili, w każdej chwili. Potrzebne są nam do tego tylko nasze własne myśli, i nic więcej. Tak, nic więcej do szczęścia nie jest nam potrzebne poza wypływającymi z miłości myślami… Niech z myśli, naszych własnych myśli zbudowany będzie nasz własny system wiary – najbardziej życzliwy dla nas, dla innych i całego wszechświata.

Wszystkie myśl i zrodzone z nich idee, plany, dążenia w sensie mentalnym (z którego wszystko się zaczyna) istnieją tak samo jak twoja dłoń, serce albo martwe przedmioty. Myśl jest początkiem wszystkiego. Każdy z nas jest twórcą, a narzędziem stworzenia są myśli, Wszystkie nasze dzieła rozpoczynają się od myśli. Niech twoja wiara, twoje uzdrowienie będzie twoim kolejnym, pięknym, świadomym dziełem rozpoczynającym się z wolnych, swobodnych szczęśliwych myśli.

Samouzdrawianie – jedyne możliwe uzdrawianie

Jeżeli chorzy szukający pomocy u jakiegokolwiek lekarza, magika, uzdrowiciela doświadczali uzdrowienia, doświadczali go przede wszystkim dzięki ich własnemu pragnieniu i własnej wierze w swoje uzdrowienie. By uzdrowienie zaistniało, ani chory, ani uzdrowiciel nie muszą być zaznajomieni z mechanizmami rozbudzania i działania uzdrawiających sił.

Uzdrowicielem jesteś ty, i tylko ty… Jeżeli nie chcesz by zaistniało uzdrowienie, nikt cię do tego nie zmusi… Lekarze, terapeuci, znachorzy, Bóg – te wszystkie osoby, mogą dostarczyć ci informacji, wiedzy, lekarstw, wskazówek, lecz to ty i tylko ty wykonujesz całą pracę – uzdrawiasz siebie swoją wiarą w uzdrowienie i działaniem podążającym za tą wiarą. Jesteś żywą, niezależną, wolną, czującą osobą, zdolną do wszystkiego, czego zapragniesz…

Owszem, inne osoby mogą odgrywać rolę pomocników, nauczycieli lub inspiratorów w twoim uzdrowieniu, ale tylko wtedy, gdy chcesz taką pomoc przyjąć i gdy uważasz, że jest ci ona potrzebna. Uzdrowicielem głównym, w pełni wystarczającym do kompletnego uzdrowienia twego ciała, emocji i jaźni jesteś Ty, zawsze byłeś i zawsze będziesz tylko Ty. Chwila w której uświadomisz sobie potęgę drzemiącego w Tobie potencjału, jest momentem w którym możesz zacząć ten potencjał w pełni wykorzystać…

Twój uzdrawiający potencjał jest częścią ciebie i nikt nie jest w stanie cię go pozbawić, nawet ty sam. Jednak, jeżeli chcesz, możesz ten potencjał uśpić, zapomnieć o nim, przestać z niego korzystać… Inne osoby mogą cię do tego inspirować, lecz to ty i tylko ty podejmujesz ostateczną decyzję.

Sekret uzdrawiającej drzazgi

Joseph Murphy w “Potędze Podświadomości” podaje bardzo obrazowy przykład swojego krewnego, który zachorował na gruźlice, był bliski śmierci i nagle w ciągu jednej nocy, za sprawą pewnej drzazgi powrócił do pełnego zdrowia:

“Oba płuca miał już bardzo mocno zniszczone, lecz jego syn postanowił uleczyć ojca. Pojechał do rodzinnego miasta Perth w Australii i opowiedział ojcu, że spotkał mnicha, który właśnie wrócił z pewnego miejsca pielgrzymek w Europie, i sprzedał mu za odpowiednik dwustu marek niemieckich maleńki kawałek krzyża świętego.

W rzeczywistości zaś ów młody człowiek podniósł z ziemi pierwszą lepszą drzazgę i kazał ją jubilerowi oprawić w złoto, aby wyglądała jak prawdziwa relikwia. Powiedział ojcu, że samo dotknięcie tego cudotwórczego odłamka uleczyło już wielu ludzi. Udało mu się pobudzić wyobraźnię i wiarę ojca tak mocno, że ten wyrwał mu pierścień, położył go sobie na piersi, odmówił po cichu modlitwę, po czym wyczerpany usnął. Nazajutrz rano był całkowicie zdrów. Przeprowadzone z największą dokładnością badania kliniczne wykazały, że choroba znikła bez śladu.

Uzdrowienia tego nie należy oczywiście przypisywać drzazdze, ale rozbudzeniu niezwykłej woli i niezachwianej pewności uzdrowienia. Ojciec nigdy się nie dowiedział, jakiemu podstępowi zawdzięcza wyzdrowienie – taki zawód bowiem mógłby łatwo spowodować nawrót choroby. Przeżył jeszcze 15 lat w pełnym zdrowiu i zmarł w wieku 89 lat.”

* * * * * * * * * * * * * * * *

Mniej więcej tak będzie wyglądał początek książki nad którą obecnie pracuję. Choć wciąż zastanawiam się nad tytułem „Rak jest uleczalny – czy już wszyscy o tym wiedzą?”, wiem, że w książce chciałbym zawrzeć całą moją wiedzę oraz opis doświadczeń (moich oraz kilku pacjentów) związanych z samouzdrawianiem, a w szczególności samouzdrawianiem w przypadku chorób nowotworowych…

W książce dużo miejsca poświęcę psychice i jej roli w uzdrawianiu oraz terapiom alternatywnym i ich łączeniu ze sobą…

Jeżeli chciałbyś jako jeden z pierwszych otrzymać darmowy egzemplarz tej książki w formacie pdf, wpisz poniżej swoje imię i adres e-mail:



 

czytaj także: