Ostatnimi dniami dużo myślałam o pokorze. List od bliskiej mi osoby zachęcił mnie do podjęcia próby zdefiniowania tego słowa, uczucia, stanu. Czy mi się udało? Czy zbliżyłem się chociaż odrobinę do prawdziwego znaczenia pokory? Powstało wiele pytań… Wraz z nimi powstawały odpowiedzi. Czy te wszystkie pytania zawierają w sobie odpowiedzi? Czy to są właściwe odpowiedzi?

Czym jest pokora?

Czy pokora jest uległością, ustępliwością, spełnianiem oczekiwań innych?

A może pokora jest uprzejmą stanowczością, zdecydowaniem i mądrością, popartymi mocnym poczuciem własnego, unikalnego kierunku, misji, życiowego celu?

Czy uprzejma uzasadniona odmowa spełnienia prośby, sugestii, żądania, także może być pokorą?

Czy pokora to całkowita tolerancja, bezczynność, bezradność – czy może tolerancja z jasno określonym zakresem?

Czy pokora to cierpliwość bez granic, czy cierpliwość do zdefiniowanego momentu?

A co z odpowiedzialnością? Czy pokora jest podjęciem jej w pełni?
Czy człowiek pokorny może być całkowicie przekonany, że tylko on jest odpowiedzialny za własne życie, za każdy dzień, każdą sekundę – za to, czego doświadcza, co go spotyka?

Czy człowiek pokorny może oskarżać, oceniać, sądzić, wartościować? A może on tylko obserwuje i mówi jedynie o tym co widzi, widział, słyszy, słyszał, czuł, czuje, potrzebował, potrzebuje?

Czy człowiek pokorny mówi tylko prawdę, i czy najbardziej cieszy go słuchanie prawdy? Czy jest on w stanie usłyszeć coś jeszcze poza prawdą?

Czego może oczekiwać człowiek pokorny od siebie, od innych, od Świata? Czy może on prosić o cokolwiek, poza bezustannym szczęściem, do którego każdy z nas jest przeznaczony?

Czy człowiek pokorny dostrzega niedoskonałości, wady, błędy, uchybienia? A może widzi on tylko możliwości, potencjał gotowy do ożywienia – cierpliwie czekający na przypływ wewnętrznego twórczego natchnienia?

A może pokora to… brak trosk i zmartwień, wolność od strachu, kompletna ufność w opiekę i doskonały zamysł Stwórcy?

Czy pokora to świadome, intencjonalne dążenie do wypełnienia własnego życia bezwarunkową miłością, pełnią szczęścia, poczuciem spełnienia?

Czy pokora to wyciszenie, by słyszeć głos serca, swą intuicję i poddanie się jej wskazówkom bez śladu zwątpienia?

Czy pokora to rezygnacja z egoizmu – ja, moje, zasłużyłem, to mi się należy?

Czy pokora to radość z każdej chwili, ze wszystkiego co było, jest, spotyka mnie, będzie?

Czy pokora to wdzięczność, docenienie, dostrzeganie jedynie piękna, szans i możliwości?

Czy pokora to odnajdowanie siły i inspiracji by iść naprzód, swoją własną ścieżką, świadomie obraną, wbrew wszelkim trudnościom?

Czy pokora to dostrzeżenie w sobie czystości, niewinności, piękna, mądrości, nawet jeśli od dawna wmawialiśmy sobie i być może uwierzyliśmy głęboko, że jest inaczej?

Czy pokora to łagodność, troska, szacunek, życzliwość wobec siebie, wobec innych, wobec Najwyższego Stwórcy?

Czy pokora to aktywne, systematyczne, wytrwałe działanie zgodne z życiową misją wbrew wszelkim trudnościom?

Czym jeszcze może być pokora?

Masz jakieś pomysły?

Jak opisałbyś stan swojej pokory?

Ja chyba jestem pokorny… przynajmniej trochę.
Nie odczuwam niedosytu, ale wiem też, że nigdy nie będę w stanie odczuć przesytu prawdziwej pokory w sobie. Pokora kusi mnie i zachęca…

Jak myślisz, czy to prawda, że pokora inspiruje, leczy, uspokaja, uzdrawia, uwalnia?
Czy to prawda, że nic nie oddziałuje tak pozytywnie i twórczo na drugą osobę jak POKORA i towarzysząca jej CZYSTOŚĆ?

Jeśli to prawda… to ja chcę być naturalnie pokornym, zdecydowanie pokornym. Chcę być uosobieniem pokory, czystości, miłości, mądrości. Chcę zarażać pokorą innych, bez najmniejszego wysiłku. Chcę zarażać dziesiątki, setki, miliony… albo tylko jedną osobę… albo tylko siebie. Zarażać naturalnie, radośnie, bez przymusu, bez obietnic, przynęty, manipulacji… tak, po prostu… być pokornym.

Czy pokora zwraca uwagę na to, czy ktoś nas gani, czy ktoś nas chwali, czy ktoś się nami zachwyca, lub obojętnie omija?

Gdzie w ogóle istnieje granica pokory…?
A gdzie istnieje granica wszechświata?
Czyżby pokora – tak jak wszechświat nie miała granicy?
Czyżby pokora – tak jak wszechświat nie potrzebowała granicy?

Bezgraniczna POKORA, bezgraniczna MIŁOŚĆ, bezgraniczna BÓG, bezgraniczna ENERGIA – ponad podziałami, dualizmami, granicami, kulturami, narodami, ograniczeniami, systemami…

Niech ten świat będzie jeszcze piękniejszy poprzez moją pokorę, Twoją pokorę, naszą pokorę.

PS. Czy ja wciąż jeszcze jestem pokorny? A… czy odpowiedź na to pytanie coś jeszcze zmieni?

czytaj także: