potęga życzliwości
Powrót do źródeł – wstęp
Niewielka wioska w Karkonoszach – 660 metrów nad poziomem morza. Po prawej stronie góry, po lewej stronie góry, a dołem płynie wartki, rześki górski strumień. Nasłuchiwałem długo, lecz poza dźwiękami dzikiej natury nie słyszałem nic. Cisza, spokój, łagodny wiatr, topniejący śnieg, ostry, orzeźwiający, górski mikroklimat.
Jest początek marca 2009 roku. Ważny dla mnie okres. Podejmuję właśnie decyzję o budowie domu, rodzinnego domu: dla zony, dzieci oraz moich starzejących się rodziców – choć dla nich propozycja powrotu na wieś, z której uciekli w swej młodości nie brzmi zbyt zachęcająco.
Przed paroma miesiącami, gdy zbliżał się koniec grudnia miałem mocne przeczucie że nadchodzący 2009 rok przyniesie poważną zmianę w moim życiu oraz życiu członków mojej rodziny. Nie wiedziałem tylko jak dokładnie będzie wyglądać ta zmiana. Teraz wiem już znacznie więcej. Bardzo wyraźnie widzę miejsce, ludzi, wydarzenia, z wieloma istotnymi szczegółami. Tak, mam jasną, precyzyjną i zarazem szeroką wizję przyszłości.
Od dawna mniej lub bardziej regularnie zadawałem sobie pytania typu: “Co jest najlepsze dla mnie, dla mojej żony, dla naszych dzieci? Jakiego rodzaju działalność, praca, zajęcie zapewni największe bezpieczeństwo psychiczne, fizyczne, emocjonalne, finansowe całej naszej rodzinie?” Odpowiedzi szukałem długo – tak długo, jak długo jestem w związku małżeńskim – i wygląda na to, że znalazłem.
W ciągu ostatnich pięciu lat zajmowałem się wieloma projektami i pracowałem dla wielu różnych firm. Jednak bez względu na to czym się zajmowałem w podświadomości odczuwałem niedosyt, pewien brak. Wciąż szukałem i szukałem. Czyżbym w końcu znalazł coś, co bez wahania mogę nazwać najbardziej optymalnym zajęciem – zabezpieczającym, dającym spokój i bezpieczeństwo mi oraz wszystkim członkom mojej rodziny?
Rolnictwo, ekologia, eko-farma, eko-osada, budowanie niezależnej i samowystarczalnej społeczności, praca u podstaw, organizacja, edukacja, kultura, psychologia, duchowość, zdrowie… To wszystko razem i każda z tych rzeczy z osobna bardzo mnie pasjonowały i wciąż pasjonują. Jak inaczej mogę zostać prawdziwym ekologiem, prawdziwym zwolennikiem samowystarczalnych gospodarstw, osiedli, wiosek, jeżeli sam tego nie zrobię?
To nic że idę pod prąd głównego nurtu. To nic, że niektórzy słuchając o moich planach patrzą na mnie z rozczarowaniem i pukając się w czoło mówią; “Człowieku, zdobyłeś wykształcenie, zdobyłeś doświadczenie, a teraz, gdy czas robić prawdziwą karierę zawodową, zarabiać pieniądze, ty cofasz się do kamienia łupanego i wyjeżdżasz na jakąś wioskę!?”
Hmm, ciekawe? Niektórzy myślą że wiedzą naprawdę wszystko, wiedzą najlepiej co jest dla mnie i mojej rodziny najlepsze. Niektórzy naprawdę myślą że mają prawo wchodzić z butami w moje życie i doradzać mi, nawet gdy ich o to nie proszę. Cóż mogę odpowiedzieć? Po prostu słucham. Staram się dostrzec jedynie troskę. Doceniam tą troskę, rozważam argumenty, lecz one wszystkie miękną przy tym co wiem i przy tym co czuję. Ja głęboko czuję i wiem co jest najlepsze dla mnie i mojej rodziny, wiem co jest najbezpieczniejsze, najtrwalsze, wiem na czym naprawdę można polegać. Co więcej, wiem że przeprowadzając się na wioskę otrzymam możliwość działania z dużo większą energią i pozytywną twórczą siłą, niż pozostając w mieście i robiąc tą ubóstwianą przez wielu “miastową karierę”.
W ciągu ostatnich dwóch miesięcy odwiedziłem 3 eko-osady w Polsce. Dwie z nich są bardzo młodziutkie – tak naprawdę są właśnie w trakcie tworzenia. Trzecia zaś ma już za sobą 25 letnią historię działania. Przy niej właśnie wspólnie z żoną postanowiliśmy uwić rodzinne gniazdko.
Ciąg dalszy być może nastąpi…
czytaj także:
| Drukuj artykuł | Ten wpis został napisany przez Artur Jan Milicki na Monday, 30 March, 2009 o 15:41, i jest w kategorii pierwsze kroki. Podążaj za odpowiedziami do tego wpisu przez RSS 2.0. Możesz napisać komentarz, lub trackbacka z Twojej własnej strony. |
około 11 miesiące temu
To co jest dla ciebie żony i rodziny najlepsze to sam ocenisz. Za każdym razem jeśli ktoś mówi mi że powinienem to a tamto to okazuje się że jest to dobre ale dla kogo! przecież nie dla mnie ponieważ jeszcze w tym momencie nie doświadczyłem czy to dobre czy złe. Sami uczymy się na własnych błędach (oczywiście zdanie innych należny doceniać ale…) jak nie popełnimy błędów i nie będziemy mieć z tego nauki (nie nauczki) to niczego się nie nauczymy. Powodzenia i dawno się nie odzywałeś.
około 11 miesiące temu
Drogi Arturze! Popieram Ciebie calym sobą.Twoja wizja przyszłego życia jest piękna i szlachetna.Jeśli pozwoliłbyś, to byłoby dla mnie wielką radością móc zasadzić na Twojej ziemi morele,ktore są zródłem witalności i siły narodu hunzów. Ci,którzy CIĘ odwodzą od tego pięknego przedsięwzięcia,są poprostu ludzmi ubogimi… Tak trzymaj i na krok nie zbaczaj z kursu!!!!!
około 11 miesiące temu
Miejsce,które opisujesz jawi mi się jako dolina Hunzów. A możeby spiętrzyć ten strumyczek i zamontować wodną turbinę? Energia na potrzeby wioski jak znalazł, a w zbiorniku zdrowe jak rydz ryby….. serdecznie pozdrawiam.
około 11 miesiące temu
GOVI!!!
CAŁA GOLOKA PATRZY!!!
PRZYJEŻDŻAJ TUTAJ JAK NAJPRĘDZEJ, BO ŚNIEGU JUŻ PRAWIE (NO, PRAWIE PRAWIE…) NIE MA!!!
SRI SRI PANCATATTVA CZEKA!!!
HARIBOLAAA!!!
około 11 miesiące temu
Przedstaw się macieju. Daj wyraz swojej fantazji,bo nic z tego nie rozumię.
około 11 miesiące temu
Dziękuję Wam za ciepłe słowa i doping
Mirosławie – byłem ostatnio dość zajęty, wiele podróżowałem i miałem sporo zajęć. Strona AntyLicho bardzo ładnie teraz wygląda w nowej szacie graficznej. Świetna robota i dobry gust.
Maćku – Zobaczymy się na pewno na początku maja, a być może odrobinę wcześniej.
Wiesławie – Turbina wodna to świetny pomysł, morele również :) Najpierw chyba dobrze byłoby zbudować szklarnię bo zima w tym miejscu bywa wyjątkowo sroga i długa – drzewka mogą tego nie wytrzymać. Apropo Maćka – jest on mnichem mieszkającym w wedyjskiej świątyni i używa grypsu, który znany jest dla krysznowców. W jego komentarzu są jedynie żartobliwe przyjacielskie pozdrowienia.
około 11 miesiące temu
Morele wytrzymują do -30 st.c. Mją 4 razy więcej w sobie minerałów niz brzoskwinie.Związane to jest z ich bardzo głębokim systemem korzeniowym(do kilkunastu metrów w głąb ziemi)dlatego morela gdy się ukorzeni może rosnać na bardzo ubogiej ziemi czerpiąc niedostępne często minerały z tąd ,gdzie inne drzewa,czy rośliny nie mają dostępu.Dla przykładu perz posiada też b.dużą wartość biologiczną bo jego korzenie sięgają głęboko……..
około 9 miesiące temu
Pomysł wart przemyslenia, moze wiecej szczegółów jak sie zakłada taką eko-osadę ? no i jak sie do niej “wpisać”
około 8 miesiące temu
gratuluję i z całego serca życzę powodzenia.
mam 18 lat i niestety dosyć miejską mentalność , ale wręcz marzę o życiu wśród wiejskiej ciszy i spokoju, gdzie życie nie przecieka przez palce, tak szybko. Nie ma inspiracji, bynajmniej dla mnie, w miejskim chaosie.. Niedawno stwierdziłam że daleko bardziej wolę smród końskiej kupy o poranku niż spalin ;)) mam nadzieję że uda mi się do tego ostatecznie i niebawem dojrzeć , tak jakTobie.
około 5 miesiące temu
A jest tam jakiś dom drewniany w okolicy na sprzedaż?
około 3 miesiące temu
Witam serdecznie! Gratuluje Ci pomyslu i odwagi. W Polsce na pewno jest sporo ludzi którzy podzielaja Twoj pomysl – sek tylko w tym by ich znalezc i polczyc sily. Ja z przyjemnoscia bym sie dolaczyla do takiej osady. Uwazam ze warto zyc w zgodzie z natura. Jak mozna pomoc?
około 1 miesięcy temu
Serdecznie witam Wszystkich pasjonatów Eko osad .
Jak widzę ,- powrót do natury – to marzenie bardzo wielu osób . Ale nie wiem czy zdajecie sobie sprawę , że jest to rozpoczęcie walki z “systemem” , w którym to niema miejsca na taki wybryk jakim jest całkowita wolność jednostki . Jestem też za tworzeniem takich miejsc , i już od dwóch lat próbuję i coraz więcej kłód pod nogi . Zaczynam się zastanawiać , czy aby jest to dla mnie . Nie mam już 20 lat i pewnie zabraknie mi czasu na spełnienie tego zamysłu , ale będę robił wszystko , aby takie gospodarstwo założyć ( na tą chwilę tylko problemy i ściana niezrozumienia )
Jestem z Wami sercem i pozytywnymi myślami .